Strona:Stanisław Mycielski - W sercu dżungli.djvu/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Zabijano zwykle uderzeniem maczugi w głowę przy rytualnych tańcach i obrządkach, uważając to jako misterjum religijne. Przy śpiewach i tańcach ćwiartowano ofiarę i każdy według gustu i rangi wybierał i przyprawiał sobie potrawę. Uroczystość kończyła się zawsze wielką orgją. Rządy angielskie karzą bezwzględnie sporadyczne wypadki ludożerstwa, które jeszcze dzisiaj się zdarzają, to też należą już one do rzadkości. W południowem Kongo, w olbrzymich, niedostępnych lasach bagnistych krainy Okapi i Pigmejów, do dziś dnia jeszcze kwitnie ludożerstwo. Na moje zapytanie, jak smakowało mu ludzkie mięso, stary ludojad łypnął pożądliwie, językiem mlasnął i powiedział bez wahania: „Ku lukela nama Morena“ (Dobre mięso, panie).

Trzy następne dni uganiam się za kudu i sable.Tropów wszędzie dużo, ale spotkania nie mam. Roi się wprost od wildeabestów, zebr i żyraf. Te ostatnie bardzo ostrożne podejść się nie dają, ale nie ma dnia, bym gdzieś na stepie ich nie zoczył. Zwykle w małych stadkach po cztery do sześciu spokojnie obrywały listki z czubków drzew, ale gdy tylko zwietrzyły lub zobaczyły człowieka, natychmiast w wolnym galopie oddalały się o kilka kilometrów. Widząc taką żyrafę w pędzie, ma się wrażenie, że konno łatwo da się ją dopędzić. Raz nawet, mając pod sobą konia trenowanego do pościgów za antylopami, spróbowałem dopędzić młodą żyrafę, która oddzieliła się od stada. Lecz po kilku minutach spostrzegłem bezcelowość pościgu. Uciekała przynajmniej trzy razy prędzej od konia wypuszczonego galopem, za każdem posunięciem się naprzód przebywając do 10 metrów. Ma się