Strona:Stanisław Mycielski - W sercu dżungli.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


o ile chcesz być uważany za człowieka, mimo że nie jesteś Anglikiem.
Zwykle nawet nie budziłem się, kiedy uparty steward wnosił mi ten napój Albionu. Z tą samą zimną krwią wystygniętą herbatę i nietknięte biszkopty codziennie wynosił.
Po rannej kąpieli, w luksusowo urządzonych łazienkach, gdzie osobno w dużej miednicy podają słodką wodę, gdyż w wodzie morskiej mydło się nie pieni, wychodzą wszyscy na pokład, by pierwsze wejrzenie rzucić bezmiarowi wody, i zdążają do sali jadalnej na „breakfast“. To pierwsze śniadanie można tylko porównać do wieczornego obiadu co do ilości potraw. Anglik właściwie jada dwa razy dziennie. Rano i wieczorem. Spis potraw nie mniej długi jak wieczorem, z dodatkami naturalnie porryge’u i zimnych mięs. Takie ranne śniadanie normalnego Anglika składa się z 4—6 dań.
Po śniadaniu sporty. Więc przedewszystkiem tak zwany tennis okrętowy, polegający na przerzucaniu gumowego krążka przez wysoką siatkę, liczne gry wymagające zręcznego rzutu różnych mniej lub więcej skombinowanych przyrządów, nieodzowny dla Anglików cricket, grany pod wielką siecią sznurową, która ochrania piłkę przed wpadnięciem do wody itd. Lśniący od czystości pokład wygląda jak laboratorjum alchemika, cyfry, esy floresy kredą narysowane zdobią go w sposób oryginalny. Tu, znowu gry dla starszych panów, którzy z powagą wielką łopatkami z drzewa silnem pchnięciem suwają małe krążki, które muszą osięgnąć pewną cyfrę lub znak. Jest i mały golf dla amatorów i cały szereg innych zabaw, których nie pomnę.