Strona:Stanisław Mycielski - W sercu dżungli.djvu/125

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


nóg. Skok, który w tej chwili zrobiłem, nie uważając na cierniste krzaki, był napewno rekordem na odległość. Niestety nie zobaczyłem, na jakiego węża nastąpiłem, w każdym razie mój tropiciel usłyszawszy syknięcie, w jednej chwili był na drzewie i głośno krzyczał „mamba, mamba!“ Usłyszawszy znaną mi nazwę najbardziej jadowitego węża w całej Afryce, zdrętwiałem, i dopiero teraz zrozumiałem, w jak wielkiem niebezpieczeństwie się znajdowałem. Widocznie wąż twardo spać musiał i moje nastąpnięcie więcej go przestraszyło niż rozzłościło, gdyż inaczej napewno byłby się na mnie rzucił i ugryzł. Swoją drogą murzyni na każdego węża, którego dobrze nie zobaczą, krzyczą „mamba“ i o ile inne węże, chociaż jadowite, nie wzbudzają w nich strachu i często je assagajami zabijają, to przed mambą uciekają zawsze. Mają też rację, gdyż wąż ten wyjątkowo jest niebezpieczny. Anglicy nazywają go „black mamba“.
„Mamba“ dorasta do 12 stóp długości, jest zupełnie czarny i dochodzi często do grubości męskiego przedramienia. Najczęściej sam pierwszy rzuca się na człowieka z błyskawiczną szybkością i stara się zawsze ukąsić w okolice głowy i szyi. Jad jego jest piorunujący. Człowiek ugryziony przez tego węża w pół minuty jest już sparaliżowany a do minuty zwykle umiera, Siłę trucizny znać też po śmierci, bo ciało czernieje zupełnie, po godzinie i rozkład następuje wyjątkowo szybko. Miałem zawsze przy sobie pudełko ze strzykawką i ampułkę z preparatem przeciwko jadom wężowym, ale jak mi fachowcy opowiadali, po ugryzieniu „mamby“ niema czasu wstrzyknąć sobie serum: otworzenie pudełka, założenie igły, naciągnięcie serum i podwiązanie żyły — wszystko to trwa dłużej niż pół