Strona:Stanisław Mycielski - W sercu dżungli.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


żeniach i emocjach, mój towarzysz, zamiłowany polityk, rozgadał się na temat wojny burskiej i jej strasznych czasach. Spokrewniony przez matkę z Kruegerami i innemi rodzinami, które wybitny udział brały w tej wojnie, wiele o tem umie opowiadać. Opisywał niezmiernie ciekawe walki, w których brali udział jego ojciec i jego krewni, niebywałą odwagę tych ludzi, którzy walczyli o wolność, jeden przeciwko stu wszystko tu przypominało mi nieraz nasze dawne dzieje, gdzie w podobnych warunkach Polska z przemocą walczyć musiała.
Nigdzie też nie spotkałem tak wielkiej nienawiści rasowej, jak pomiędzy Burami i Anglikami. Przyznać też należy, że Anglicy z całą bezwzględnością niszczyli wszystko, co burskie. Pochód ich w głąb kraju był jakby inwazją Atylli. Niszczono tak życie, jak i fermy. Stada zwierząt domowych, spędzane do zagród, ginęły od kul i pożarów.
Przez 3 lata dzielni Burowie jak lwy walczyli, broniąc zaciekle każdej piędzi ziemi. Lecz musieli ulec przeważającej sile. Dopiero pokój w Vereeinging w 1902 roku zakończył tę krwawą wojnę. Ukonstytuowany w roku 1910-tym Związek Południowej Afryki zaprowadza spokój. Wielka wojna dała możność rozwoju przemysłu w kolonjach, a tem samem usamodzielniła kolonje ekonomicznie i co za tem idzie politycznie. Wielka to przegrana dla Anglji, szczególnie w Afryce Południowej, gdzie oprócz gubernatora Anglika cały rząd z premjerem na czele jest pochodzenia burskiego.
Od tego wojennego okresu Burowie nie mogą darować Anglji jej postępowania. Prawie nigdy w Afryce Południowej Bur nie ożeni się z Angielką ani na odwrót. Nigdy też razem towarzysko nie