Strona:Stanisław Grochowiak - Wiersze wybrane.djvu/346

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Orłow, gdyby mówił
o Achmatowej...


W długiej alei za tak lekką furtką
Że wszystko stanie się jasne
(Przynajmniej na tej żwirowanej ścieżce
Którą
Dotykała drewnianym końcem hebanowej laski
Ze srebrną gałką)

Oh Nadia
Te psy — wargi moje
Jakoś je strofuj
Biczuj
Wrzątkiem ze samowara —

Były tuje — były były były były i były no popatrz
A chodzi tylko o perspektywę spadającą
W dół —

Anna Achmatowa stała w długiej fioletowej sukni
Jakby ktoś za wrzosy pociągnął w niebo
I po krzyku
Pawia

Ale żaden paw nie wchodził w grę
Nie zaprzątaj sobie nim głowy
Doprawdy