Strona:Stanisław Grochowiak - Wiersze wybrane.djvu/281

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nowela IV
(Poranek Wariatowej)

Poszła za nim w obłęd. A on ją tak objął,
Jak klosz mlecznego światła obejmuje motyla
Nocy. Ludzie więc z zewnątrz widzieli
Jej cień zaledwie — plamę mglistą i ruchliwą,
Która krąży łagodnie po mlecznej powierzchni
Jak sen na pościeli.

Tylko tam — wewnątrz — była wyrazista:
Jeszcze bardziej twarda we włosach,
Jeszcze bardziej muślinowa w powiekach —
Ona
Najświętsza Maria Panna Obłędu,
Cesarzowa Winy i Roślin.

Przez ulicę idzie się na wskos:

Sklepik otoczony rycerstwem w pióropuszach piwa,
Więc ona o piwo prosi.

Przez ulicę idzie się na wspak:

Piekarz i Rzeźnik owinięci girlandami kolejek,
Więc ona o dopuszczenie prosi.

Przez ulicę idzie się wzwyż: