Strona:Stanisław Grochowiak - Ballada rycerska.djvu/76

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


DZIKIE JABŁKA


Dzikie jabłka gryźli
Kijami podparci
W popiół dnia wpatrzeni
Opuszczeni starcy

I odpływali
Wyblakli i nikli
Z dzikimi jabłkami
Na portretach stygli

A nam jaka przyszłość
Nam jakie przetrwanie
Tym co ziemią trzęsą
Tym rysy na ścianie