Strona:Stanisław Grochowiak - Ballada rycerska.djvu/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


DRWALE


W głębi zimy jak w głębi obrazu
W groźnych czapach, zakuci po oczy —
Rąbią drzewo, kładą sągi,
Łupią w pachy z wszystkich sił.

Koń im wlecze rude drzewo,
Oni świszczą giętkim batem,
Śnieg wzlatuje i opada,
W głębi zimy jak w głębi obrazu.

A potem przy rurach cienkich i czerwonych,
Wsłuchani lubo w gulgotania ognia,
Całują dzieci w karczki równiuteńkie
I rzeźbią w drewnie kózki bieluteńkie.

Żony,
dzbany —
pełniuteńkie misy,
nocą chylą do swych sztywnych wąsów,
miłość tłusta i mocna jak miód
kapie im z wąsów na skóry niedźwiedzie.

W głębi zimy jak w głębi obrazu.