Strona:Stanisław Downarowicz-List do Pana Wacława Sieroszewskiego.djvu/3

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


w coraz bardziej jednak komplikujących się warunkach sytuacja stawała się tak trudną, a pozycja szefa Departamentu Wojskowego tak odpowiedzialną, że odejście na front i porzucenie placówki, byłoby raczej ucieczką i dowodem słabości, niż bohaterstwem.
Wreszcie, po 2 latach wojny znalazł się na froncie jako czasowy Komendant 3-go pułku piechoty. Był krótko, wkrótce bowiem Legjony zostały wycofane na tyły. Jak zachowywał się w tym krótkim czasie — niech mówią ci, którzy go tam widzieli.
Będą kompetentniejsi odemnie i od Pana.
Awansował podpułkownik Sikorski na pułkownika po dwuletniej, trudnej i odpowiedzialnej pracy organizacyjno-wojskowej podczas wojny, gdy o wiele wcześniej awansowali na pułkowników inni, którzy opuścili Kraków jako kapitanowie, a nawet jako porucznicy.
Nie bez odrazy przechodzę do omówienia ustępu Pańskiego listu, gdzie mowa o pieniądzach. Gdybym miał jakiekolwiek złudzenia co do dobrej woli, jako źródła samego listu to musiałby je rozwiać ten ustęp.
Jakież to 45,000 kor. z rządowych funduszów ma pułk. Sikorski do dyspozycji na wydatki Departamentu?
Oficerowie i żołnierze, przydzieleni do Departamentu Wojskowego dostają swoje pensje, żołd, utrzymanie i reluta, jak wszyscy oficerowie i żołnierze Legjonów i z tych samych źródeł. Oto wszystko. Załatwia rachunki i wypłaty oficer likwidujący automatycznie, bez udziału w tem pułk. Sikorskiego. W podobny sposób pobiera znacznie większe kwoty każdy pułk legjonowy z kasy Państwowej.
A o jakich to „strugach złota“ z ofiarności rodaków mówi Pan? Chyba nie o tych tysiącach złotych dolarów amerykańskich, które ubiegłego roku jeden z Pańskich przyjaciół wręczał, jako zebrane na rzecz Legjonów Polskich, osobiście do rąk pułkownika Sikorskiego, a których pułk. Sikorski nie przyjął, wychodząc z zasadniczego założenia, że wpływy tego rodzaju składane być winny w Kasie Departamentu Skarbowego N. K. N. Ządał też, by tam wpłacone zostały…
I chyba nie o tych pieniądzach myśli Pan, które nie przez nas, a pod firmą Legjonów zbierane, wpływały do kas organizacji, przeciwstawiających się Legjonom?
Pozatem Pańscy przyjaciele polityczni robili wszystko, by i tak skąpą ofiarność Królestwa na Legjony osłabić i paraliżować pod każdym względem. Różne „anti“ były i są stałemi ich wytycznemi. Nie dać rekruta, nie dać pieniędzy — chyba do ich dyspozycji.
Pulk. Sikorski nie pobiera osobiście żadnych znikąd sum poza swoimi oficerskimi poborami, takimi samymi i z tej samej kasy wojskowej, co wszyscy oficerowie w Legjonach. — Wydatki Departamentu Wojskowego pokrywa i kontroluje N. K. N.
Pułk. Sikorski po Pańskim liście zwrócił się do N. K. N. z żądaniem specjalnej, — doraźnej rewizji Departamentu za czas od rewizji ostatniej. Została już rozpoczętą, pozostawiam więc głos Komisji, która niewątpliwie orzeczenie swe opublikować zechce.
Nie wiem co, podyktowało Panu szczególnie ustęp o pieniądzach w liście otwartym? Zresztą nic prócz insynuacji ustęp ten nie zawiera. Czy nie zdaje sobie Pan jednak sprawy z tego, co znaczy wogóle, co znaczy dziś zwłaszcza rzucać na żer ulicy w jakiejkolwiek formie sprawę pieniężną a choćby wzmiankę o niej pod adresem oficera legjonowego i legjonowej instytucji? Żal mięsza się ze wstrętem, że zaciekłość partyjna tak przygłuszyć jest zdolna obywatelskie sumienie.
Pozostają zarzuty i napaści charakteru politycznego. Nie tu miejsce na traktat polityczny i tłomaczenia jak pułk. Sikorski, i Departament Wojskowy pojmują swe zadania, spełniają swe obowiązki. Gdzieindziej zdajemy i zdamy z tego sprawę, gdzieindziej odpowiadać będziemy.
O sąd historji i w tym względzie jesteśmy spokojni. Nietylko historji.
Kiedy po 5 sierpnia 1915 r. przybył Pan do Warszawy, wiele energji rozwinął Pan w tym kierunku, ażeby przekonać szerokie koła publiczności, że tylko niektóre oddziały Legjonów są polskie, zasługują na uznanie i pomoc społeczeństwa. Inne nazywał Pan obcym „landszturmem“ niegodnym pamięci i troski społeczeństwa polskiego.