Strona:Stanisław Czycz - Ajol.djvu/157

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie wiem gdzie będę mieszkać kawałkami ale napisz tu.
Jest we mnie jeszcze taka pewność — jak mamie, bóg wie jaka chora — czy prześladowanie, że te noce są dobre, choć w nich też jestem skurczona.
Napisz mi, ściskam.



2


W —, 10 VII 60.
Posyłam że wiem o Twoim słowo niejasne, tytuł czegoś czy nazwa, z twórczości czy pracy naukowej, w każdym razie z rejonów tak zwanego intelektu i jako sygnał serdeczny. Choć może tylko taka kurtuazja bo wartość jest to niewymierna.
Jestem w W —, ale mieszkanie u imię i nazwisko kobiety, historyka sztuki nie u matki.
Adieu. Napisz kiedyś mi.
Za mąż chyba mi wyjść. Niedługo, (to na marginesie (tej kartki-zdjęcia, zdjęcia rzeźby abstrakcyjnej o wygładzonych spokojnych liniach. Może i sielanka. Skojarzenia chyba trochę z rodzaju erotycznych),
w ogóle końcowe tu zdania w wielu listach to takie właśnie dopiski z marginesów)
W—, 20 VII 60.
Piszę jeszcze, to trochę dlatego że chcę odepchnąć od siebie inwazję nazwisko reżysera i tytuł filmu, reżysera cieszącego się dość ogólną opinią wybitnego czy i wielkiego. Chcę mieć tę noc ona jest jeszcze długa chcę ją mieć wolność to znaczy sobie bardziej najbardziej sobie te grawitacje uzmysławiań.
Jestem, to także chyba dlatego piszę do Ciebie, ośmieszona wokół i wobec tych dyszących nierządem typkowatych szulerów, choć to daje tę izolację — wyłączność, a je-