Strona:Stanisław Czycz - Ajol.djvu/107

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


widzieć z nogami rozkraczonymi i łapa w jej włosach i jej wargi te i tamte rozepchnięte i łapa przesuwana pod plecami wargi rozepchnięte i przywarte i ruchy ten zestrojony rytm ten rytm wolno i coraz szybciej i znowu wolniejący ten rytm oto muzyka chór wznoszący się opadający chór czerwonawy jakby cały był z warg tych i tamtych i z przywierań ja co nie mogłem znieść że ktoś z nią mówi nawet że na nią z bliska patrzy ja teraz i we futrach z diabłów nie może być bardziej gorąco czy tędy jest wejście do piekła chór w kolorze tak w diablim poczekaj bo diabły miesza mi się były obdzierane ze skóry czy tędy to wejście którego szukałem nie może być bardziej gorąco lecz fruń śpiewaj dalej łącz z chórem łącz swoje wargi do tamtych śpiewam ogarniany tą muzyką zostało jeszcze i nie zapominam ogarniany czerwono pręgowany tymi rytmami i biała pogoda w której wtedy
w której szukałem wejścia do piekła widziałem w białej pogodzie pomijam oferty burdeli na Marsie tłumy zasłuchane w te oferty któregoś dnia strajk władców powiedzmy premierów domagających się podwyżki płac reagowano na to raczej mimicznie choć szefa jednego państwa znaleziono na dworcu kolejowym leżał na betonie peronu w pozycji embrionalnej jakiś mały i przykryty poranną gazetą pomijam wiele jeszcze wiele z działalności hypnotyzerów zmąciły mnie nieco te futra sprzedawano pojąłem futra z diabłów nie miały żadnych szwów a leżały jak ulane i żar bijący z kudłów i zresztą jeden cyniczny oprawca zachwalając swój towar krzyczał futra ze zbuntowanych aniołów pijany i wpółprzytomny inni woleli zalewać się w domu zbijali na tych futrach majątki tajemnica była cenna zalewali się w domu gdzie najwyżej mało pojmujące dzieci lecz przechodząc raz obok bawiącej się gromadki słyszałem wierszyk którym się wyliczały Szedłem sobie raz przez piekło o mój Boże ależ ciepło dzieci niewątpliwie tych oprawców a więc znaleziono wejście do piekła brakowało jeszcze tego i zmąciło mnie nieco poruszyło chciałem i ja znaleźć to wejście musiało jednak być doskonale zamaskowane straciłem trochę czasu lecz oddawałem się temu bez przesadnego zapału targnięty najpierw współczuciem dla obdzieranych ze skóry diabłów a też że miałem wbijane w głowę iż dobrze jest zajmować