by w pomoc im nie przyszedł najzwyklejszy przypadek.
Oto, przeziębiwszy się, kasztelanic zachorował, dostał gorączki. Przywołany lekarz, zbadawszy chorego, zalecił mu kilkodniowy spoczynek, zapisał mu jakieś dekokty, uspakajając otoczenie, że choroba nie jest groźną, byleby chory zachował spokój, używał regularnie zalecone mu lekarstwa, a wkrótce odzyska zdrowie i dawne siły.
Ten zwykły i drobny na pozór przypadek poddał jednak sprytnej Aleksandrze Colatti myśl zagrania wielkiej gry. Po porozumieniu się z kasztelanicem, któremu wytłumaczyła, że z powodu trudności nie do przezwyciężenia, marzyć nawet nie mogą o zawarciu małżeństwa i że należy chwycić się ostateczności, postanowiła, że chory kasztelanic symulować będzie ciężką chorobę i przed domniemanym zgonem żądała od sprowadzonego księdza, aby na łożu śmierci pobłogosławił jego związek małżeński z Aleksandrą Colatti, do czego w takich wypadkach, jak wiadomo, nie są konieczne ani odpowiednie dokumenty, ani żadne inne przedwstępne czynności. Wpadłszy na ten szatański pomysł, piękna Aleksandra doprowadziła go szybko do skutku.
Strona:Stanisław Cieszkowski - Piękna doboszanka.pdf/32
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.