Strona:Sonety Shakespeare'a 1913.djvu/85

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


LXV.

Nie śpiż, nie kamień, nie ziemia, lub morze,
Lecz śmierć posępna władczynią na świecie.
Więc piękność jakoż z śmiercią walczyć może?
Mocy w niej niema, jak jej niemasz w kwiecie.
Jak, letni wietrzyk o miodowej woni,
Wojska dni bitnych pociski oddali?
Kiedy od czasu skała się nie broni,
Ani też wrota z najmocniejszej stali,
O myśli straszna! Gdzież, w jakie potopy,
Czas przedni klejnot rzuci swego mienia?
Lub któż powstrzyma czasu chyże stopy,
Lub kto piękności zabroni zniszczenia?
Nikt; chyba cudu dziwnego potęgą,
Miły żyć będzie wierszy moich księgą.


Grafika na koniec utworu 3.png