Strona:Sonety Shakespeare'a 1913.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XVI.

Lecz potężniejszą przecz nie walczysz mocą
Z Tyranem Krwawym, co czasem się zowie?
Przecz się nie bronisz skuteczniej przed nocą,
Niż ja Cię bronię w pustym moim słowie?
Jesteś na godzin najweselszych szczycie,
Siła dziewiczych ogrodów przecudnych
Chętnie przechowa żywe Twoje kwiecie,
Od konterfektów lepsze stokroć złudnych.
Życie naprawia, życia smutne psoty.
Pędzel lub pióro daremnie się trudzi
Skreślić Twą gładkość, duszy Twojej cnoty;
Ale żyć możesz żywym w oczach ludzi.
Nic nie uchroni pewniej Cię od zguby,
Niż gdy utrwali własny Cię kunszt luby.


Grafika na koniec utworu 3.png