Strona:Sinobrody.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   20   —

nego pokoju i drżącą ręką otworzyła zamek.
Z początku nie spostrzegła niczego, było bowiem tak ciemno, że tylko zakratowane okno dostrzedz była w stanie.
Po chwili jednak oswoiwszy się z ciemnością, zobaczyła co było we wnętrzu owego tajemniczego pokoju. To co ujrzała było tak straszliwe, że krzyknąwszy z przerażenia upuściła, trzymany w ręce klucz od komnaty i zasłoniwszy oczy, wydawała niepowstrzymane jęki.
Na posadzce leżało sześć głów nieszczęśliwych żon Sinobrodego. Były to ofiary jego okrucieństwa, zamordowane własną jego ręką i wrzucone do tajemniczego schronienia.
Przerażona Fatyma podniosła klucz z posadzki i szybko wybiegła, zamykając za sobą drzwi okropnego pokoju.
Wkrótce potem tegoż wieczoru przyjechał Sinobrody. Fatyma starała się oka-