Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ona i nasztuczniejsze opony[1] wiązała.
A gdy w rękę cytarę abo lutnią wzięła,
I o pięknych boginiach mutetę[2] zaczęła,
Nic najlepszy mistrzowie przed nią nie umieli,

I wszyscy, zdumiawszy się, by wryci siedzieli.
50

A jej wdzięczne uciechy z oka wesołego
Płynęły i za serce chwytały każdego.

Ucieszna dziewko! jużeś nam z cechu ubyła,
Jużeś panieński wieniec z głowy położyła.

A my. skoro cieplejsze słońce wiatr ogrzeje,
55

I piękna wiosna łąki trawami odzieje,
Pojdziemy na przechadzki; tam kwiateczkow sobie
Nazbieramy, a tęsknić będziemy po tobie.
Będziemy siła tesknić, jako tęskni siła

Jagnię do matki, gdy je nowo urodziła.
60

My tobie barwinkowy wieniec ukręcimy
I na wielkim jaworze w polu zawiesimy.
Tamże będą i piżma, i wonie rozlane,
A na skorze te słowa będą wyrzezane,

Że je każdy wyczyta, idąc w tę dziedzinę:
65

Kłaniaj się, gościu, drzewo to jest Helenine.

Bog was żegnaj, cne stadło; niech nad wami boży
Opiek będzie, niechaj was sam pan Bog pomnoży!
Niech wam da dolą dobrą i ludzkość przyjemną,

Niech wam da zgodę świętą i miłość wzajemną;
70

Abyście sławy przodkow waszych poprawili,
I potomstwu miłemu więtszą zostawili.
Już dobra noc, cne stadło, darow snu wdzięcznego
Zażywajcie spokojnie aż do dnia białego.

  1. oppony.
  2. muteta — pieśń