Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/108

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Cieliczko nie przeskakuj: i ty Daphnisowi
Daj pokuj, krasna Dyrce, cudzemu mężowi.


SOB0Ń.
Wypatrzyłem grzywacze, gdzie gniazdo nosiły,
85

I już dzieci; jak mniemam, wpoły dokarmiły;
Pojdę, je zbiorę, i dam komuś na śniadanie,
Nie powiem, komu: bo mi idzie o wydanie[1].


SYMICH.

Ułapiłem wiewiorkę wczora na leszczynie,

Niech każdy wie, że ją dam nadobnej Halinie.
90

Komu co Bog obiecał, zazdrość nie ukradnie;
A komu nie obiecał, i z garści wypadnie.


SOBOŃ.

Kiedy po gorach chodzisz, nie chodź, Phylli, bosa,
Kiedy po łąkach, zdrowa nożkom rana rosa,

W trzewiczku do taneczka: a jać go więc kupię,
95

A ty mnie… lecz podobno moje chęci głupie.


SYMICH.

Sierszeń[2] w południe kąsa, przed wieczorem mszyca,
Mucha cały dzień, w nocy przykra komorzyca[3],
U wody się boj węża, jaszczorki przy krzaku,

Mnie przy chroście. Co mowisz, szalony prostaku?
100


SOBOŃ.

Zufała Eriphyla, mijając mię wczora,
Cisnęła na mnie jabłkiem; skąd mi głowa chora,
Tesknica na mię bije, szum przelata uszy,
Spać nie mogę, lice mi blednie, a mdło duszy.


SYMICH.
I mnie w tańcu Testylis przydeptała nogę:
105

Od tego czasu wszystek jakoby niemogę[4].

  1. wydanie — rozgłoszenie sekretu
  2. sierszeń — szerszeń
  3. komorzyca — komar
  4. niemoc — chorować