Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/107

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wynikną i robaczki z ziemie rozmaite:

A ty potrawki będziesz miał z nich znamienite.
60


SYMICH.

Jaskołeczko, jużeś się na świat ukazała?
Jużeś ożyła? jużeś z wody wyleciała?
Za tobą dni wesołe, i wietrzyk powiewa;
Za tobą i słoneczko cieplejsze dogrzewa.

Narodzi ono tobie muszek niezliczonych,
65

Ty ich będziesz łapała po polach przestronych;
Będziesz łapała i do gniazdeczka nosiła,
Boś je sobie pod naszą strzechą ulepiła.


SOBOŃ.

Słowiku, moj słowiku, co w tym krzu[1] rożanym

Od pułnocy mię budzisz swoim głosem ranym,
70

I ty nie z serca śpiewasz, i ciebie coś boli:
I ja śpiewam, a rym moj idzie po niewoli.


SYMICH.

Garlico, ma garlico, i ciebie coś więzi,
Że tu siadasz osobno na suchej gałęzi,

Siadasz osobno, aż cię chytry lep ułowi:
75

I mnie, nędznicę, pędzi do grobu stan wdowi.


SOBOŃ.

Koźlęta mi w kapuście poczyniły szkody.
Szpacy mi pozjadali na trześniach jagody,
Wroble proso wypili, tę mam korzyść z tego,

Że za Phyllidą biegam, a nie dojrzę swego.
80


SYMICH.

Cieliczka mi do sadu przez płot przeskakuje,
I kwiateczki mi depce, i szczepie mi psuje.

  1. kierz — krzak