Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/105

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wszystko na wydzieranie: (bodaj panoszeli)
Już ubostwu[1] i łąki, i pola odjęli.
Teraz bronią do lasow; siła drzewa padnie

Na każdy rok, siła go leda kto ukradnie?
10

Rąbią ze pnia, nie tylko powalone biorą,
A przedsię darow bożych nigdy nie przebiorą:
Las przedsię lasem, a snadź lepiej to i panu
Co rok po dziesiątemu wytykać[2] baranu.

Ale się nie frasujmy: gębę djabłu temu
15

Przyjdzie czym zatkać, a paść przedsię po staremu.
Wełna się na to przeda, i czym lżejszym może
Odprawić[3], niech się ten wilk tą draczą[4] wspomoże.


SYMICH.

Dawno tak baba rzekła: co dalej,[5] to gorzej.

Dziś szczyptami odprawisz, jutro nasyp sporzej[6].
20

Naciężyj nogę wstawić[7]; i te dziesięciny
Naprzod nastały barzo z niewielkiej przyczyny.
Przedtym nic nie dawano, darmosmy pasali,
Bryndzę tylko albo ser na pocztę[8] naszali.

Potym barana, alić tego zawsze chciano;
25

Nakoniec dziesiątego co rok wytykano.
Teraz na nowe; co się da urzędnikowi,
Wciągnie się to w obyczaj: bo skoro się dowi
Pan tego, będzie kazał sobie za swe płacić;

I tak musiemy na tym dwojako utracić:
30

Bo i urzędnik będzie macał swojej dziury.
Na ostatek nas będą drzeć, tylko nie z skury.


  1. ubosztwu.
  2. wytykać po dziesiątemu baranu — pobierać dziesięcinę z baranów
  3. odprawić co — pozbyć się czego
  4. dracza — zdzierstwo
  5. dałej
  6. sporzej — więcej, obficiej
  7. wstawić nogę — zrobić początek
  8. poczta — podarunek