Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/099

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ani się tam zdarzyło w kącie Orpheowi
65

Długo ukryć, bo iż był przyszedł Chironowi
Do znajomości, ktory także przemięszkiwał
W pustych lesiech, a z bogi mowy częste miewał,
I rad jego przemożni krolowie słuchali,

I syny swe pod jego ćwiczenie dawali.
70

W ten czas Jazon do Kolchow młodź grecką[1] prowadził,
Temu Chiron przy inszych namowach to radził,
Aby Orphea z sobą wziął do towarzystwa:
Z rozumem (prawi) synu dokazuj rycerstwa;

Z rozumem mocna władza; to jest wojska zdrowie
75

Najwiętsze, gdy ma hetman radę dobrą w głowie.
Ale iż Bog nie wszystko jednemu otwiera,
Jako pczoła z rożnych zioł słodkie miody zbiera,
Tak wodzowi potrzeba i dowcipem władać

Swym własnym, i mieć przy tym kogo się dokładać.
80

Na co ja tobie podam człeka wybornego
I zgołać radzę, abyś nie jeździł bez niego.
Lubo w pałacach krolow bogatych nie żyje,
Lubo się w gęstych lesiech i pustyniach kryje,

Ty go przedsię wyszukaj i gładkiemi słowy
85

Ubłagaj, aby z tobą był w drogę gotowy.
Usłuchał Jazon starca i wprzod koło tego
Pilno chodził, aby był Orpheus u niego.
Jakoż się nie omylił na jego dzielności,

Bo przezeń wszystkie w wojsku spokoił[2] trudności,
90

Przezeń rzeczy dopinał, przezeń złe niezgody
Uciszał i wszelakie zwyciężał przygody.
Orpheus morskie burze i wodny szturm[3] srogi,

  1. gręcką.
  2. spokoić — zaspokajać
  3. szturm — burza, nawałność