Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/097

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Potym się wychowają wielcy kostyrowie[1]:

Tarnek się z młodu ostrzy, dawne jest przysłowie.
10


LICYDAS.

Wiesz ty, Menalka, że cię jak brata miłuję,
Wszakże wiedz, że cię o to nie jeden strofuje;
I wczora mi się o cię za włosy dostało:
Tu pod lipą kilka nas pospołu siedziało,

A tyś grał na fujarze, że cię słychać było.
15

Wtym bydło się ku tobie jakoś obrociło.
Rzecze jeden: Nowy się Orpheus narodził,
Będzie za sobą bydło i niemy zwierz wodził.
Patrzcie, jako te krowy nadstawiają ucha:

Koniecznie[2] tej fujary każda pilno[3] słucha.
20

Wszyscy się uśmiechnęli, a mnie gniew rozpalił.
Odpowiem: Nazbyteś tę muzykę przechwalił.
A wiem ja, że Menalka przed tobą nie zjada[4],
Ba i tu miedzy nami nie wiele posiada.

Tym gorzej, rzecze drugi, dobrzeby się zgadzać,
25

A na te się wysokie dumy nie przesadzać[5].
Onegda, gdyśmy grali kręgle przy ostrowie.
Minął nas, jakoby rzekł: wszscyście błaznowie.
Ale mu te rozumki kiedyś pomieszamy,

A, mali twarde włosy w głowie, wymacamy.
30

Wżdy go bić nie będziecie: musi sam być przy tym,
Kto chce bić, a kto bije, bywa też ubitym[6].
Porwą się zatym do mnie, i jeszcze czupryna
Czuje moja, jako mię ćciła ta drużyna.


  1. kostyr(k)a — kostera, gracz
  2. koniecznie — nakoniec, wreszcie
  3. piłno.
  4. zjadać przed kim — zap. starać się przodek trzymać, wywyższać się
  5. przesadzać się na dumy wysokie — okazywać swą wyższość
  6. ubity — bity, wybity