Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/077

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie pierwsza ty od matki wychodzisz z opieki:

Aboś chciała na łonie jej mięszkać na wieki?
90

I ona przy matce swej nie wiecznie mięszkała,
I tyś się nie dla tego tak tu wychowała.
Jużeście w stadle świętym; wszyscy wam dajemy
Na szczęście i miłego zdrowia winszujemy:

Bodajeście długi wiek z sobą pomięszkali,
95

Bodajeście wszelakich pociech doczekali.
Potrawy postawiono, do stołu siadajcie,
W pośrodku mieśce pannie z panem młodym dajcie:
Jem ci z sobą być: tak więc dwa szczepy zielone

Stoją w nadobnym sadu pospołu sadzone.
100

Panna nie wzniesie oka, serduszko w niej taje,
A pan młody długiemu obiadowi łaje.
Niech kucharze potrawy dziwne wymyślają,
Niechaj win rozmaitych hojno nalewają:

Kołacze grunt wszystkiemu; a może rzec śmiele.
105

Bez kołaczy jakoby nie było wesele.
Laską w prog uderzono: już kołacze dają,
A przed kołaczmi panie nadobne śpiewają.
I taniec prędki wiodą. i kleszczą rękami.

Zabawmy oczy tańcem, a uszy pieśniami.
110

Ta, co białym trzewiczkiem błysnęła na nodze,
Jakoby rzekła, że się ja też na coś godzę


PIERWSZA PARA

Panicze, co tu z panną siedzisz za tym stołem,
Tobie teraz wiedziemy taniec pięknym kołem,

Tobie kleszczemy; czyli ty nie słyszysz tego?
115

Ale cię myśl unosi do czegoś inszego.
Tłusty kołacz niesiemy dla twojej zabawy:
Syty kołacz, są jeszcze sytniejsze potrawy.