Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/073

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Kiedy go przy motyce dusza odbieżała,
A po nim żadna głośna sława nie została.

Ale gdzie rozum świetną majętnością władnie,
245

Tam i dzielność, i jasna cnota idzie snadnie;
Tam i przeważnych rzeczy wielkie zaciąganie,
I nieśmiertelne w uściech ludzkich wspominanie.
A na co gibką młodość z razu kto nachyli,

Do tego się przez wszystek wiek na potym sili.
250

A kto szczwania nie świadom, prożno z nim na pole;
I tarnek[1], mowią, ostry z młodu zaraz kole;
Z młodu sokoła w bujne łowy zaprawują;
Z młodu juńcom[2] do jarzma karku nadłamują.

Na początku należy: kto ten dobrze sprawi.
255

Połowicę wygrawa i na tym wiek trawi.
Tu Muzy przestawały, a pannę wrodzony
Wstyd rumienił i wzrok jej do ziemi wlepiony
Nie dał się podnieść, ani przyszło jej do mowy:

Taki więc stoi świetny obraz[3] marmurowy,
260

Gdy go pilnego mistrza ręka ugładziła
I ozdobą przystojną kształtnie udarzyła.
Trudno sądzić, co w skrytych myślach się taiło:
Bo komu z przyjacielem rozstawać się miło?

Lecz poszły zdrowe rady, i tak ukochany
265

On młodzieniec znowu jest swym Muzom oddany.
A ony go uniosły w swoje piękne kraje.
Tobie, cna panno, jeśli tęsknica zostaje,
Niechaj zostanie wespoł nadzieja stokrotna,

Ktorąć na potym odda z lichwą chwila wrotna[4].
270



  1. tarnek — cierń
  2. juniec — wół młody
  3. obraz — rzeźba, posąg
  4. wrotny — mający wrócić