Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/055

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


MENALKA.

I o tym nie wiem, co rzec; wszystko się pomyka

Na doł: zginęli dawni dobrzy kantorowie[1],
35

A miasto nich leda kto muzykiem się zowie.
I pieśni marne jakieś, nastrzępione słowki,
Bez rzeczy, a w nich gańby[2] tylko i przymowki.
Przedtym lub święte boskie nieśmiertelne chwały,

Lub mężnych bohatyrow dzieje w uszach brzmiały,
40

Lubo co wesołego; teraz świat jakoby
Wszystek warczy, i zwykłe umilkły ozdoby.
I to nie dziwna[3]; jakie dzieje, takie pienie:
Bo na te rymopisy nie bywa baczenie,

Jedno u ludzi wielkich, ktorzy świetne sprawy
45

Swoje chcą, aby wiecznej dostąpili sławy.
A gdy świat gnuśność, albo nikczemność osiędzie,
Co ma śpiewać rymopis? abo jakie będzie
Miał miejsce u tych, ktorzy radziby zgasili

Słońce na niebie, a tym błędy swe pokryli?
50

A iż ludzkie języki przedsię nie prożnują,
W uściech się same prawie przymowki formują.


THYRSIS.

Ale wżdy i z tej miary było co grzecznego[4]?


MENALKA.

Było cożkolwiek; lecz ja nie pomnie wszystkiego.


THYRSIS.
Cokolwiek pomnisz, niech też będę uczesnikiem.
55

A tym czasem przysiądźmy tu pod tym chłodnikem.
Aż się słońce przesili: zwykł znoj głowie szkodzić.


  1. Kantor — śpiewak
  2. gańba — przygana
  3. Dziwia. Od tego wiersza według pierwodruku przemawia Thyrsis, ale jest to dalszy ciąg mowy Menalki. Dalej także osoby pomylone, co się tu prostuje.
  4. grzeczny — dorzeczny, nadobny, piękny