Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/044

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Niech naszym będzie; a my na potrzebę waszę,
100

Gdziekolwiek rozkażecie. wszędzie pojedziemy,
I swatswa i wesela spolnie pomożemy.

To, i co więcej mowił; ale na wiatr słowa
Leciały, i nic wdzięku nie odniosła mowa,

Bo oni przy uporze swoim mocno stali.
105

A gdy się już tak użyć[1] rozumem nie dali,
Nawet rzecze: Prze Boga! dajcie się hamować;
Winniśmy się z obu stron inaczej szanować.
Bo i ojcowie naszy bracia sobie byli.

Lecz jesliście się już tak na to usadzili.
110

Aby się to krwią między nami rostrzygnęło.[2]
A serce wasze zgoła wojny zapragnęło,
Puśćmy to w krotką[3]; niechaj Idas, moj rodzony,
Da pokoj bitwie, także Polluks z drugiej strony.

A my, jako to młodszy, ty swoją osobą,
115

Ja także swoją, sama dwa uczyńmy z sobą.
A lubo Bog obiecał śmierć mnie. lub tobie,
Lubo obiema, dosyć na jednej żałobie
W jednym domu; ostatnie[4] nie osierocajmy

Rodow naszych, i płaczu w nich nie przyczyniajmy.
120

Ci, co żywi zostaną, niech za żony mają
Te panny, i rodzinę miłą ucieszają[5]
Raczej, niżby martwymi mieli leżeć w ziemi;
Wielki swar trzeba gasić szkodami małemi.

To rzekł, a mowom jego bogowie nie dali
125

Iść w niwecz; wnetże starszy bracia plac działali.
Zrzucając zbroje z ramion i kładąc na trawie.

  1. użyć się — skłonić się
  2. rostrzygnęlo.
  3. w krotką puścić — krótko załatwić
  4. ostatnie — ostatecznie
  5. ucieszać — cieszyć, pocieszać