Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/036

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Aby pczołki o cukrze w uściech twych wiedziały,
A skroniom tych rozlicznych kwiatkow nie zajrzały.


DAMETAS.

Kwiatek roży z ręku swych Hyella mi dała.
A westchnąwszy, serdecznych kilka słow przydała.

Jako ten kwiatek, tak się od ognia rumieni
45

Serce me, a wzdychanie przymnaża płomieni.
I jam nie kwiatek, alem płomień przyjął właśnie,
Ktory także w sercu mym nigdy nie ugaśnie.
A jeśli kiedy ognie skryte ucichają,

Ustawiczne wzdychania znowu je wskrzeszają[1].
50


TITYRUS.

Wieczorna gwiazdo, jasnej nocy napiękniejsza
Ozdobo, cnej Wenery świeco naśliczniejsza!
Ciemniejszaś ty księżyca, a ile ciemniejsza,
Tyle nad insze gwiazdy niebieskie jaśniejsza;

Bądź łaskawa: a teraz, gdy do miłej mojej
55

Idę na taniec, dożycz[2] mi światłości swojej
Miasto księżyca, ktory dopiero za wczorem[3]
Nowo nastał, i z pierwszym zapadnie wieczorem.
Nie kraść, nie zbijać[4] idę, ale gdzie prowadzi

Miłość; gdzie cię miłują, miłować nie wadzi.
60


DAMETAS.

Alpheu, bystra rzeko! ty z przykrego brzegu
W morze wpadasz, a swego nie utrącasz biegu,
Idąc do Aretuzy, swej oblubienice.
Do Aretuzy, wyspu[5] wielkiego studnice[6];

I nosisz jej podarki, kwiateczki z liściami
65

I piasek twoj, głęboko płynąc pod wodami.

  1. wskreszają
  2. dożyczyć — użyczyé
  3. za wczorem — wczoraj
  4. zbijać — rozbijać, zabijać
  5. wysep — wyspa
  6. studnica — studnia, zbiornik wody