Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/033

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Aby się miał czym w domu zabawiać pan młody,
A nie biegał rwać ziela na cudze ogrody.


ALKON.

Coż ona? albo tego na rozum nie wzięła?


PEROT.

By namniej: i owszem jej rozprawiać poczęła,

Jako w tych rzeczach własne jest boskie zrządzenie,
35

Jako się w niej w Tyrymach zakochał szalenie,
Jako z zbytniej miłości, i ślubu świętego
Nie czekając, chciał po niej czegoś zuchwałego.


ALKON.

To niecnota Tyrymach, jako ją niebogę

Umiał zbłaźnić: gorzej to (mowią) niż przez nogę[1].
40


PEROT.

Byś słyszał, z jakim śmiechem Aegle wspominała,
I jako ją statecznym słowem nauczała,
Aby wprzod z przyjacielem korzec zjadła soli,
Ani mu, nim przeżegna kapłan, była k woli.

A ona więc z przysięgą to obiecowała,
45

I zwykle[2], by djabła chciał[3], co raz powtarzała.


ALKON.

Wierzę, że dotrzymała. Źle szaleć młodemu;
Ale kiedy się przyda oszaleć staremu,
Tam już miary nie pytaj: nagorzej w tej dobie,

A zwłaszcza białejgłowie, gdy już nogą w grobie.
50

A krewni co do tego?


PEROT.

Do tyla wołali,
Aż też nakoniec prożnej mowy poprzestali.

  1. przez nogę (zbłaźnić) — w sposób ubliżający, lekceważący
  2. zwykle — często
  3. by djabła chciał — choćby używał najskuteczniejszych sposobów (na nic to się nie zda)