Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/031

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Gdy wiatr z pułnocy abo z zachodu powiewa.
65

Rozstawcie snopy, bo tak kłos ziernistszy bywa.
Kto młoci, niech się strzeże w przypołudnie spania:
W południe zbite zboże lepsze do wywiania.
Kosarz ma wstać z skowronkiem, a ledz. gdy on siędzie,

Dobremu kosarzowi znoj nigdy nie będzie.
70

Najlepszy żabi żywot: nigdy nie upragnie,
Nigdy nie woła, daj pić; zawsze mięszka w bagnie.
Urzędniku, nie umiesz, tylko nam chwast warzyć,
Kiedy pokrzywy dzielisz, waruj ręki sparzyć.

Azaby takie pieśni, kiedy słońce pali,
75

Przy robotach kosarze nie raczej śpiewali?
A ty więc o miłostkach swoje narzekanie
Zachowaj do macierze, kiedy rano wstanie.



Sielanka piąta.
Baby.
Alkon, Perot.


ALKON.

I takli nasza Nice na swe stare lata
Za mąż idzie! i myśli jeszcze zażyć świata?


PEROT.

Aby za mąż szła, może podobno się ważyć;
W tym wątpię, aby z mężem świata miała zażyć.


ALKON.
Azaż nie pani? czego pieniądze nie sprawią?
5


PEROT.

Pieniądze lat dziesiątkow sześci nie pozbawią,