Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/015

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.




SIMONA SIMONIDESA
SIELANKI.


Sielanka pierwsza.
Daphnis.

Kozy, ucieszne kozy, ma trzodo jedyna!
Tu, kędy to zarosła poziema[1] leszczyna,
Tu gryźcie list[2] zielony, gryźcie chrościk młody;
Ja tym czasem przy strugu tej ciekącej wody

Przylęgę; i frasunku lubo snem swobodnym,
5

Lubo będę zabywał[3] śpiewaniem łagodnym;
Ponieważ mię tak moja Phyllis wyprawiła[4],
Że mię na wieki wolnych myśli pozbawiła
Coż czynić? jakie szczęście o człeka się kusi,

Tak sercu bywa błogo, i tym się paść musi.
10

Okrutna Phylli, tobie ani zdrowie moje,
Ani starganych myśli ciężkie niepokoje,
Ani serce związane, ani zbytnie chęci,
Ani słowo oddane zostawa w pamięci!

Chociaj tobie i sady moje zaradzały[5],
15

Chociaj koszary mleka i słodkie nabiały,
I co piękniejsze jagnię, i koźlęta małe,
I za tobą szły barci i pasieki całe,
A nad[e] wszystko ja sam; i pieśniami memi

Rozsławiłaś się między pasterzmi wszystkiemi.
20
  1. poziemy — poziomy
  2. list — liść
  3. Zabywać — zapominać
  4. wyprawić kogo — wpłynąć na kogo
  5. zaradzać — rodzić