Strona:Selma Lagerlöf - Tętniące serce.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


że z pytaniem nie trzeba będzie zwracać się do dzieci Tyberga.
— Najwięcej jest kamieni mokrych! — zawołała, nie czekając, aż zostanie zapytana, na co zresztą nie było już nawet czasu.
W tej chwili pewną była, że powiedziała coś niezmiernie głupiego i popsuła opinję całej szkole. Opadła tedy na ławkę, skuliła się i omal, że nie zesunęła się na ziemię, by zejść ludziom z oczu.
— Doskonale! — zawołał Tyberg — Wybornie powiedziała Klara Fina Gulleborga! Szczęście to dla was uczniowie tej szkoły, że jedno przynajmniej z dzieci dało odpowiedź należytą, inaczej bowiem zostałybyście pobite, mimo całej masy wiadomości, jakie wam wpoił nauczyciel.
Śmiech zabrzmiał ogólny pośród dzieci obu stron sali, a śmiali się też dorośli. Jedni uczniowie wstawali, by wyśmiać się należycie, inni kładli się twarzami na ławkach w tym samym celu i odrazu przepadła powaga i porządek.
— Wyrzućmy teraz ławki i zatańczmy wokoło drzewka! — zawołał Tyberg.
Nigdy jeszcze w szkole nie panowała taka wesołość, ani też poza nią, jak onego dnia turnieju.