Strona:Selma Lagerlöf - Tętniące serce.djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

się na wspak. Któż to był dziś bogaty i sławny? Kto czynił zaszczyt krewnym, udając się do nich?
Po przyjeździe do domu żałoby wprowadzono gości do wielkiej świetlicy w parterze, gdzie pozdejmowali okrycia. Potem wystąpił jeden ze sąsiadów Björna Hindriksona, którzy wedle zwyczaju byli gospodarzami żałobnej stypy, i poprosił co znakomitszych gości na górę, gdzie czekały zastawione stoły.
Było to pełne odpowiedzialności zadanie wybrać z pośród uczestników tych, którzy mieli pierwsi zasiąść do uczty, bo natłok był taki, że nie stało miejsca dla wszystkich odrazu i musieli zasiadać partjami, jedni po drugich. A znalazło się sporo takich, którzyby pominięcie w pierwszej partji uważali za brak szacunku i nie przebaczyli tego do śmierci.
Jeśli idzie o tego, który został podniesiony do godności cesarza, to mógł on w wielu wypadkach pozwolić sobie na pobłażanie, musiał jednak domagać się niezbędnie, by został zaliczony co najmniej do pierwszej partji biesiedników, skoro już tyle dotąd okazał łaskawości. Inaczej wszyscy słusznie mogliby mniemać, że nie jest świadom swych praw i swego dostojeństwa.
To jednak stać się żadną miarą nie mogło, nie zagrażało mu żadne niebezpieczeństwa, mimo, że dotąd nie został wymieniony pomiędzy tymi, którzy już czekali na górze. Będzie siedział razem z proboszczem i pierwszymi dostojnikami, nie miał powodu niepokoić się tą sprawą.
Siedział na ławce osamotniony i milczący, gdyż tutaj nie było oczywiście nikogo, z kimby mógł pomówić o cesarzowej. Czuł, coprawda, pewne przygnębienie. Kiedy wybierał się z domu Katarzyna radziła mu, by lepiej nie szedł na pogrzeb, gdyż ta rodzina chłopska