Strona:Selma Lagerlöf - Opowiadania.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pio Nono opłakiwali, a przecież ten, co po nim nastąpił, był jeszcze większym papieżem. Z pewnością powiedzie się kardynałom obrać równie świętego i mądrego papieża.
Wtedy syn począł z nią rozmawiać o papieżu. Nie wtajemniczał jej w jego sprawy rządowe, lecz opowiadał jej małe historye z jego dzieciństwa i młodości. Także z czasów, kiedy był prałatem, można było niejedno opowiedzieć, co potrafiła zrozumieć i ocenić, jak ongi w swoim czasie prześladował rozbójników w południowych Włoszech i jak drogim był wszystkim w czasie, kiedy w Perugii był biskupem.
Oczy jej napełniły się łzami i zawołała:
— Och, gdyby nie był tak starym, żeby przecież jeszcze mógł żyć długie lata, kiedy jest tak wielkim i świętym mężem!
— Tak, gdyby nie był tak starym — odparł syn i westchnął.
Ale signora Konstancya otarła łzy z oczu i powiedziała:
— Powinieneś to znieść ze spokojem. Pomyśl tylko, że czas jego żywota z pewnością już upłynął. To niemożliwe przeszkodzić śmierci, zatrzymać ją.
Ale kapłan był marzycielem. Kochał kościół i marzył, że wielki papież poprowadzi go do wielkich, rozstrzygających zwycięstw.
— Chętnie oddałbym me życie, gdybym przez