Strona:Selma Lagerlöf - Maja Liza.djvu/195

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
CHORĄŻY.

Pastorowa löwdalska miała zwyczaj obarczać wszystkich, drobnemi zleceniami i posyłkami. Ile razy ktoś mijał plebanję, chłop czy pan, wychodziła na schody kuchenne i póty kiwała ręką i wołała, aż przystanął. Potem musiała biegnąć co prędzej Maja Liza albo mała Nora na ulicę i prosić przejeżdżającego, by z łaski swej zabrał funt masła, który pani pastorowa chce sprzedać kapitanowi z Borgu, lub oddać grzebień tkacki wypożyczony od starej pani Moreus.
Czasem dawała im nawet przedmioty ciężkie, wielkie i nieporęczne, to też każdy mijając Löwdalę, drżał ze strachu. Trudno było jakoś odmawiać prośbie pastorowej, a z drugiej strony niesposób było przesmyknać się obok plebanji, by nie widziała.
Posiadała w każdym razie wybitny talent narzucania drugim swych spraw i życzeń, skoro nawet taki nicpoń jak piękny Örneclou musiał jej raz z musu uczynić przysługę.
Nie zapowiadało się wcale, że nastąpi wielka przyjaźń pomiędzy chorążym i pastorową, gdy