Strona:Selma Lagerlöf - Królowe Kungachelli.pdf/49

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Widząc to, Jalte wzniósł ramiona i wykrzyknął gwałtownie:
— Taką jest wola Boga! Jesteście dla siebie stworzeni! Wojna powinna zmienić swój płaszcz czerwony na białe szaty pokoju, by cała ziemia cieszyła się z waszego szczęścia.
W odpowiedzi na słowa Jalte księżniczka najpierw pochyliła głowę na dźwięk imienia Wielkiego Boga, później zaś podniosła ją znowu z spojrzeniem pełnem nadziei.

Kiedy stary Jalte wychodził z niskich drzwi wierzyczki i schodził po wąskich, krętych schodach bez poręczy, wybiegła za nim Astryd.
— O, Jalte, — zawołała, — dlaczego się nie zapytasz, co jabym odpowiedziała, gdyby Olaf Haraldson poprosił o moją rękę?
Astryd poraz pierwszy zwróciła się do Jalte. Jalte obrzucił szybkim spojrzeniem złotowłosą niewolnicę, której kędziory tworzyły loki na skroniach i karku, która miała najszersze bransolety i najcięższe kolczyki, spódniczkę ozdobioną jedwabnym sznureczkiem i stanik haftowany perłami, jak pancerz. Jednakże bez słowa przeszedł obok niej.
— Dlaczego pytasz o to tylko księżniczkę Injeerd? — ciągnęła dalej Astryda. — Dlaczego nie zapytasz i mnie? Czy nie wiesz, że jestem również córką króla szwedzkiego?
— Czy nie wiesz, — mówiła znowu, gdyż Jalte milczał uporczywie, — że matka moja, chociaż nie-