Strona:Selma Lagerlöf - Królowe Kungachelli.pdf/107

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nać. Musi niezmiennie płynąć naprzód, zawsze naprzód. Takiem, widzisz jest jej przeznaczenie. Ty również musisz być maleńką falą, która wpada do morza niezgody ludzkiej, by zmniejszyć gorycz jego!
A tymczasem z Kungachelli przybyło kilku dumnych rycerzy i zatrzymało się z tamtej strony rzeki.
Niechaj teraz księżniczka podniesie spuszczone oczy! Niech spojrzy na króla Magnusa. Na hełmie lśni złoty lew, herb jego. Lew również — na jego sztandarze i czerwonym, jedwabnym płaszczu. Niech spojrzy na króla: sam on jest lwem północy! Popatrz, jak jego długie jedwabiste włosy opadają na ramiona! Popatrz na jego dumną postać, na pełen odwagi błysk oczów!
Oto pędzi galopem. Obłok kurzu unosi się za nim. Zbliża się. W półmroku zmierzchu długi cień jego kładzie się na pola. Cwałuje, aż drży ziemia.
Podnieść oczy, księżniczko, i uśmiechnij się do narzeczonego! Nie myśl więcej o tem, że wolałabyś rzucić się i umrzeć pod kopytami szybkonogiego rumaka!