Strona:Selma Lagerlöf - Królowe Kungachelli.pdf/100

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

opowiadać o swych cierpieniach i mękach. Mówili o wszystkiem, co wycierpieli w czasie długiej wojny.
Przybywszy nakoniec na trójkątny plac, Margareta ściągnęła lejce i zatrzymała swego rosłego konia. Nigdy dotąd nie widziała podobnej nędzy. Spojrzała na pogorzelisko, rozgrabione domy, nieszczęśliwych ludzi i oczy jej napełniły się łzami.
Włościanki jednak zaczęły całować jej ręce, mówiąc, że teraz z chwilą jej przyjazdu, nie będą się więcej smuciły. Teraz, gdy między niemi będzie dziewica pokoju, kres przyjdzie wszystkim cierpieniom.
— Nie myśl o nas, Zwiastunko Pokoju, — mówiły. — Nie płacz nad nieszczęściem naszem. Myśl o królu Magnusie, tym wielkim bohaterze, do którego będziesz należała. Uśmiechnij się doń łagodnie. Pogładź w myślach jego jasne, długie, jadwabiste włosy!
Ponieważ milczała ciągle i płakała, siedząc na koniu, wszyscy zaczęli ją pocieszać.
— Nie czas teraz na łzy, dzieweczko! — wołano. — Patrz, oto rzeka. Na tamtym brzegu znajduje się Norwegja, a nieco wyżej bogata Kungachella z wieloma okrętami, gdzie czeka na ciebie oblubieniec. Niech Bóg ci błogosławi! O jakże ucieszy się Magnus w chwili, gdy będzie cię mógł ująć w ramiona!
— Patrz, dzieweczko! Już na obydwuch brzegach rzeki wiedzą o twoim przyjeździe. Wszędzie zapalają powitalne ognie. Patrz, jak lud śpieszy nad rzekę. Posłuchaj, tam wznoszą już okrzyk: „Niech