Strona:Selma Lagerlöf - Jerozolima cz. II.djvu/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w innych pokojach. Białe firanki i osłony do łóżka Getruda utkała sama i ozdobiła je mereszkami i koronkami.
Po śmierci Gunhildy sprowadziła się do pokoju Gertrudy jedna z dziewcząt szwedzko-amerykańskich, Betsy Nielsen, która zaprzyjaźniła się bardzo z Gertrudą. Gdy Gertruda zachorowała, Betsy pielęgnowała ją z wielką miłością.
Było to wieczorem tego samego dnia, gdy postanowiono na owem walnem zebraniu, że Dalarczycy nie wyjadą z Jerozolimy. Gertruda miała silną gorączkę; leżała w łóżku i mówiła bezustannie; Betsy siedziała przy niej i tylko tu i ówdzie odpowiadała słowo dla uspokojenia jej.
Wtem nagle ujrzała Betsy, że drzwi otwarły się z cicha i wszedł Bo. Wystrzegał się, by nie zrobić najmniejszego szelestu, przycisnął się do ściany i zatrzymał się u wejścia. Gertruda nie zauważyła jego wejścia, lecz Betsy zwróciła się gwałtownie ku niemu, chcąc go wyprosić z pokoju chorej.
Lecz gdy spojrzała mu w twarz, zmiękło jej serce i uczuła wielką litość nad nim. „O Boże! sądzi zapewne, że Gertruda umiera! Myśli, że nie ma dla niej ratunku, odkąd Dalarczycy postanowili zostać w Jerozolimie“, pomyślała.
Zrozumiała naraz jak bardzo pokochał Gertrudę, mówiła w duchu: „Lepiej niech biedak tu