Strona:Selma Lagerlöf - Cmentarna lilja.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zaś postanowiła zwierzyć się Stawie i cichym, miłym swym głosem opowiedziała jej historję swego życia.
Podczas opowiadania dziewczyny złagodniały ostre rysy twarzy gospodyni i przybrały przyjacielski wyraz. Szczególniej zainteresował ją ustęp o studencie i przekupniu, zapytała się Ingrydy, czy się nie boi tego warjata.
— Zupełnie się go nie obawiam, odparła, nie jest on właściwie warjatem, tylko bardzo, bardzo lękliwym.
— Zaczekajcie tu na mnie, zaniosę teraz kawę pani radczyni i pomówię z nią o waszej sprawie.
Gospodyni wyszła i niedługo wróciła.
— Chodźcie ze mną, rzekła, pani radczyni chce zobaczyć dziewczynę, która już leżała w trumnie.
Anna Stine zatrzymała się przy wspaniałych drzwiach wejściowych. Ingryda zaś śmiało podeszła do siedzącej na kanapie siwowłosej pani i podała jej swą małą rączkę. Zazwyczaj bardzo nieśmiała, nawet w skromnem otoczeniu, tu w tym bogatym dworze czuła się zupełnie swobodną, była jak u siebie w domu.
— Więc to ty, moje dziecko, byłaś pochowaną i ktoś cię wyratował, opowiedz mi, proszę, tę historję.
Ingryda na nowo rozpoczęła opowiadać dzieje krótkiego swego życia. Gdy doszła do wypadku z przekupniem, pani radczyni podeszła do niej, odsunęła jej chustkę z czoła i uważnie popatrzyła w oczy.