Strona:Selma Lagerlöf - Cmentarna lilja.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


uderzyła czołem w wierzch trumny i z jękiem opadła na wznak, straciła znów przytomność.
Do uszu grającego dalekarlijczyka doszedł stuk i słaby jęk dziewczyny. Potwierdziło się jego podejrzenie, że nikomu wierzyć nie można. Czego chce ten dotąd tak cichy towarzysz? Potrzał badawczo w grób i gdy hałas się nie powtarzał, powrócił do gry. Lecz skrzypce przestały go słuchać! Pomimo, że dotykał się ich czule i delikatnie, żaden dźwięk mu nie odpowiadał. O mało nie płakał z bólu.
Miał zamiar przebyć tu dzień cały, słuchając skrzypiec ukochanych, a one już zamilkły. Skrzypce zapewne się zlękły i zapomniały swoich śpiewów. Jemu również się zdarzało, że ze strachu o wszystkiem zapominał. Trzeba zobaczyć, co tam w grobie stuka, skrzypce się uspokoją i nowe kwiaty melodji wyrosną.
Pośpiesznie wydobył dłutko z pomiędzy swego żelastwa, skoczył w grób i klęcząc odśrubował wieko trumny, podniósł je i oparł o ścianę grobu.
Świeże powietrze ocuciło śpiącą, otworzyła oczy.
Jasno było w około. Przeniesiono ją do innego pokoju. Ściany pokoju były żółte, sufit zielony. Pokoik wązki, a łóżeczko bardzo ciasne. Zapewnie z tej przyczyny miała ręce i nogi tak zdrętwiałe. Pocóż jej pod brodę położono książkę z hymnami? zazwyczaj kładą ją tylko umarłym.
W rękach Ingryda trzymała bukiecik. Co też