Strona:Samuel - Adalberg - Księga przysłów.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


stosunkowo dość wcześnie, bo już w wieku XVI, a pierwszy zbiór Salomona Rysińskiego, kilkakrotnie przedrukowywany, wyszedł w r. 1618. Przechował on nam około tysiąca dziewięciuset przysłów, przeważnie ludowych, do dziś dnia jeszcze używanych, zebranych umiejętną ręką, z pozostawieniem wszystkich, dla nas dziś cennych, właściwości językowych, bez własnych dodatków i przeróbek. Po nim wyszły w r. 1632 „Adagia polonica” Grzegorza Knapskiego, zbiór o wiele większy, choć mniejszy wartością od poprzedniego. Dwa te zbiory dotąd stanowią podstawę wszystkich innych, których literatura polska liczy kilkadziesiąt, mniej lub więcej obszernych i różnych co do wartości, a liczbę tę za naszych czasów powiększono zbiorami nąjcenniejszemi, bo wprost ze skarbnicy ludowej czerpanemi, a także próbami naukowego opracowywania i objaśniania przysłów.
Autorzy starodawni jednakie zbierali przysłowia wyłącznie prawie z celem dydaktycznym, pouczającym, chcąc dać czytelnikowi wizerunek żywota człowieka poczciwego, chcąc mu dać możność skorzystania z owocu doświadczenia życiowego przodków, w krótkich a dobitnych tych zdaniach skrystalizowanego. Nie brano wówczas przysłów za przedmiot badania naukowego, nie widziano w nich, jak dziś, materjału etnograficznego lub historycznego, któryby przy badaniu historji lub oświaty mógł być użytecznym. Dlatego też literatura polska ani obca nie posiada z owego czasu pracy, któraby się starała wszystkie źródła książkowe zlać w jedno, w system pewien ująć, porównać, przysłowia ciemne lub błędnie podane objaśnić i sprostować, o ile można pochodzenie i czas powstania ich zaznaczyć, ich użycie przytoczeniem przykładów z autorów wskazać — dzieło takie bowiem powstać mogło tylko jako wynik potrzeby naukowej.
W miarę jak zajęcie się pracami etnograficznemi wzrastało, uczuwano potrzebę dzieła podobnego coraz bardziej, nie dziw więc, że już w pierwszej połowie tego wieku, nad dokonaniem go pracuje cała rzesza dyletantów i uczonych. Z ostatnich pracowali K. Wł. Wójcicki, St. Jachowicz, Tymot. Lipiński, Zygmunt i Adam Bartoszewiczowie, J. I. Krassowski i w. in. Niektórzy z nich posunęli nawet prace dość daleko. Pojawiły się również obrobienia pewnych tylko działów przysłów, z tych najwybitniejszą jest praca A. W. Darowskiego (Przysłowia polskie, odnoszące się do nazwisk szlacheckich i miejscowości. Poznań 1874). Na całkowity zaś kodeks przysłów polskich, jaki posiadają już obecnie wszystkie większe literatury obce, czekano daremnie.
O wypełnienie tego braku pokusiła się „Księga” niniejsza.
Początek jej sięga roku 1883. Wówczas to, uderzony oryginalnością i głęboką treścią wielu przysłów, pełnych bystrych i trafnych obserwacji, zacząłem je spisywać i już po dwóch latach zbiorek liczył kilka tysięcy przysłów zasłyszanych, lub też wypisanych z dostępnych mi wówczas skromnych bardzo źródeł. Powoli zaczęła dojrzewać myśl opracowania całego słownika przysłów w jak najszerszych rozmiarach, z uwzględnieniem tej naukowej metody, któraby mi się najlepszą wydała.