Strona:Rudyard Kipling - O człowieku, który chciał być królem.djvu/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tego Carnehan kazał wybrać co najtęższych chłopców z ludzi wodza i swoim ludziom z armji kazał ich wyćwiczyć. Po dwóch tygodniach rekruci maszerowali jak ochotnicy armji angielskiej. Wtedy Carnehan wraz z wodzem ruszył na wojnę. Przyszli na wielką szeroką równinę na grzbiecie jednej góry, ludzie wodza skoczyli naprzód i zdobyli wieś, a my trzej paliliśmy z karabinów w kupę nieprzyjaciół. Zdobyliśmy tę wieś, a wtenczas ja dałem wodzowi strzęp z mego kaftana i powiedziałem mu: — Masz tę wieś okupować, póki ja nie wrócę! — To było tak obrazowo powiedziane. Na przestrogę, kiedy wraz z armją oddaliłem się od niego na jakie 1800 łokci, wsadziłem w śnieg tuż koło niego jedną kulę, a wówczas oni wszyscy padli na twarz. O tem wszystkiem czemprędzej wysłałem list do Dravota, gdziekolwiek onby był na lądzie, czy na morzu.
Ryzykując, że biedaka zbiję z tropu, zapytałem:
— W jaki sposób mogliście tam napisać list?
— List? — Oh! — List! Patrzcie mi w oczy, proszę was. To był list sznurowy. Raz, podczas jakiejś włóczęgi w Pendżabie nauczył nas tej sztuki ślepy żebrak.
Przypomniałem sobie, że i w redakcji był raz jakiś śl piec z sękowatą gałązką i sznur-