Strona:Rudyard Kipling - O człowieku, który chciał być królem.djvu/4

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

skich, musi wyglądać dosyć jednostronnie. Prawie zupełnie, naprzykład, wykluczony jest z niej pierwiastek erotyczny, prawie zupełnie nie widzimy u tego „naszego” Kiplinga kobiety. Czytelnik może się z łatwością przekonać z noweli „Bez błogosławieństwa bożego”, do jakiego stopnia tem pomijaniem twórczość Kiplinga krzywdzono.
Nieporządne, niesystematyczne i niewiadomo jakiemi zasadami kierujące się tłumaczenie dzieł Kiplinga sprawiło, iż dziś zachodzi konieczność bodaj dorywczego kompletowania tej pracy, choćby zapomocą takich tomików, jak niniejszy któreby podawały wszystko, co w gonitwie za nowością przeoczono, a co w rzeczywistości jest i najnowsze, i najciekawsze dzięki swej prostocie i niezrównanemu pięknu.

J. B.