Strona:Romain Rolland - Dusza Zaczarowana I.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ciemni, jak pierwsi ludzie, napełniona świadomością rozlicznych, czyhających wkoło niebezpieczeństw i instynktowną grozą koniecznej walki. Zaraz też skupiła się jej zaśniona dotąd energja i poczuła, iż sił jej starczy. Samotność jej zapełniła się potęgami namiętności.
Równowaga została zwichnięta, niczem wydały jej się teraz studja i prace i stanowisko, jakie im wyznaczyła w życiu, zgoła przesadne. Druga część terytorjum życia, dotknięta cierpieniem, przybrała nieskończone rozmiary, a wstrząs, wywołany skaleczeniem, obudził do życia wszystkie nerwy. Wokół rany, otwartej stratą ukochanego towarzysza, zbiegły się z największych dali jej istoty wszystkie moce miłosne, tajne i nieznane, przyciągnięte pustką, jaka się zjawiła. Zdziwiona tą inwazją, Anetka starała się nadać im odmienne znaczenie. Wysilała się, by kierować je ku określonemu objektowi cierpienia swego, zarówno dotkliwe ukłucia zmysłów, od których potniała wprost czasu onej nadchodzącej wiosny, jak niejasny, a silny żal za szczęściem straconem, czy pożądanem. Ramiona wyciągała ku temu, czego jeszcze niema, a serce tętniło umiłowaniem przeszłości, a może przyszłości... Ale wysiłki te kończyły się jeno żałobą, tajemnym, dziwnym bólem i jakąs nieznaną rozkoszą, czy po-

16