Przejdź do zawartości

Strona:Rocznik Krakowski. T.4 (1901).djvu/275

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

sprawy swoje wnosić odrazu przed forum wyższe, z pominięciem forum rektorskiego. Aby zapobiedz częstym odsyłaniom spraw przed forum rektora, wydają biskupi krakowscy trzykrotnie w omawianym przez nas okresie przypomnienia, podnoszące powagę władzy rektorskiej. Pierwszy raz Zbigniew Oleśnicki w r. 1448 wystosowuje pismo do rektora Jakóba Krakowianina, stwierdzając, iż wnoszone bywają do niego ciągłe skargi o burdy, nadużycia i przestępstwa, popełnione przez kleryków, będących członkami uniwersytetu — biskup zaś nie ma oczywiście czasu ich rozstrzygać. Przekazuje je więc rektorowi, aby tenże za pomocą kar kościelnych i więzienia winnych poskramiał. Nie jest to przelanie na rektora „całej jurysdykcyjnej władzy biskupa“[1] — lecz raczej tylko stwierdzenie faktu, iż jurysdykcya niższa raz na zawsze powierzona jest rektorowi i że forum biskupa nie jest w tych razach odpowiednie.
Po raz drugi spotykamy się z podobnym aktem w r. 1491, kiedy kardynał Fryderyk „in supplementum“ praw i przywilejów uniwersytetu, wydaje rektorowi Maciejowi z Kobylina upoważnienie do nakładania ekskomuniki i innych kar kościelnych względem nieposłusznych mu członków uniwersytetu (rebelles et inobedientes)[2]. Wreszcie w r. 1512 biskup Jan Konarski idzie jeszcze dalej[3], powtarzając bowiem rozporządzenie obu swych poprzedników, pozwala, aby rektorowie zapozywali przed swoje forum nie tylko przestępnych członków uniwersytetu ale także obcych, nie należących właściwie pod ich jurysdykcyę, o ile bez ich przypozwania jakaś sprawa przynależna do sądów rektorskich nie może być osądzona. Co więcej pozwala im także, aby obywateli miejskich, goszczących u siebie scholarzy wbrew woli rektora, skarżyli o to przed władzami miejskiemi, a gdyby to nie skutkowało, aby zmuszali ich za pomocą cenzur kościelnych do posłuchu. I tu nie mamy do czynienia z rozszerzeniem władzy rektorskiej: biskup wyraźnie powołuje się na tenor statutów uniwersyteckich, z którymi to jego rozporządzenie jest w zgodzie. Raczej należy to uważać za interpretacyę przepisów, nie zachowywanych często w praktyce, co potwierdzają również akta rektorskie, w których często spotykamy się z nakładaniem kary 10 grzywien przez rektora na strony, pomijające jego forum i udające się wprost do biskupa „in enervationem jurium unhersitatis“[4]. Że rozporządzenia tej treści, mające na celu ustalenie rozmiarów władzy jurysdykcyjnej rektorskiej i przypilnowanie, aby jej nie pomijano — wychodzą od biskupów krakowskich, to wynika z faktu, iż są oni kanclerzami i konserwatorami praw wszechnicy.

Co do sądownictwa królewskiego nad świeckimi członkami uniwersytetu w sprawach cięższych, to nabiera ono większej aktualności dopiero w połowie w. XVI, kiedy rozpoczyna się ów okres dzikich tumultów i obyczajowego rozpasania studentów krakowskich, dających powód do ciągłych skarg, wnoszonych przed oblicze monarchy zwłaszcza ze strony mieszczań-

  1. Ks. Fijałek, Studya do dziejów (Rozprawy ak. um. wydz. filol. XIV. 1899) str. 7.
  2. Fijałek j. w.
  3. Cod. dipl. IV. 40.
  4. np. nr. 2311 (z r. 1514).