Przejdź do zawartości

Strona:Rocznik Krakowski. T.4 (1901).djvu/260

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

wisła rozwiana swobodnie w powietrzu banderola z napisem. Przed tym, jakoby obrazem cechowym, ustawiono długą ławę na całą jego szerokość i na niej widnieją porzucone niedbale w stosach lub kasetkach cienkie kartki z odciskiem róży. Z prawej strony tuż u krawędzi wbity do krajania kartek poręczny nóż z szerokim brzeszczotem.
Kompozycya czysto dekoracyjna, przeprowadzona rysunkowo logicznie i subtelnie. W obec jasności przedstawienia pomysłów w innych miniaturach nazwanie tej miniatury tak niewłaściwie, jak to uczynił senator Soczyński, jest dowolnością, którą nareszcie sprostować się godzi, aczkolwiek już pozyskała w naukowych rozprawach prawo obywatelstwa. Że w początkach XVI stulecia, kiedy malarz stworzył miniaturę, mydło nie było tak cienkie, jak arkusz papieru lub pergamin, tego chyba dowodzić nie potrzebujemy. Wątpliwości w rzetelność tytułu podniesione przez ś. p. Muczkowskiego poszły w niepamięć, może dlatego, że i jego przypisanie jej złotarzom (Goldschläger) nie było szczęśliwe, bo kartki złota klepanego nie mają żadnej cechy na swej lustrzanej powierzchni, ani też nie mogą być tak znacznej wielkości. Miniaturzysta był artystą, który badał szczerze istotę przedmiotu zanim go odtworzył, więc analogicznie, jak w innych miniaturach, byłby stosownie do postanowień i wskazówek wilkirzów z lat 1449, 1495 i 1506 namalował i świece i ług i owe stosy łoju wraz z kotłami, gdzie go topią z charakterystycznym, z pieczęci znanym, otworem, z którego wypływają tłuszcze roztopione. Z pieczęci mydlarskiej, późnej wprawdzie, bo z r. 1663 przekonywamy się, że godłem cechu mydlarzy były wynurzone z obłoków dwie obnażone ręce, tnące szpagatem tafle mydła; godło więc nie ma najmniejszego związku z godłem na naszej tarczy, którem jest róża czy h. Poraj. Wreszcie na pieczęci czeladzi mydlarskiej z bieżącego wieku mamy formy do odlewania: są to wysokie skrzynki, długie bez wieka, które znów nic nie mają wspólnego z naszemi kasetkami płaskiemi i szerokiemi. Te właśnie kasetki mogły senatorowi Soczyńskiemu dać pochop do nieszczęśliwego pomysłu.
Arkusze nasze, rozrzucone na ławie, są koloru białego, a nie, jakim odznacza się mydło, żółtego, mają też kreski białe, równolegle do siebie kładzione, które doskonale naśladują znaki ręcznego papieru powstałe odciskiem równoległych drutów sita, pośrodku znak znak róży, jeden i ten sam, na wszystkich. Cóż mają znaczyć te kasetki i nóż wbity do ławy? Tłómaczenie proste, jest to miara dla formatu i zarazem pudełko na schowanie obciętych nożem arkuszy.
Rzućmy jeszcze okiem na obraz papierni XVI wieku (fig. 1), jaki pozostawił nam mistrz norymberski Jost Amman. W izbie papierniczego młyna stoi sam mistrz przy kadzi napełnionej wodą i w podwójnej płaskiej kasetce, pokrytej sitem, pławi w wodzie rozłożoną pod drutami masę papierową. Chłopiec na podobną płaską kasetkę nałożył stos papierów, by je odnieść na wskazane miejsce. Prasa i walec zębaty, tak zwany holender, do darcia szmat zapełnia plan drugi; przez okna widać koła młyńskie.