Przejdź do zawartości

Strona:Rocznik Krakowski. T.4 (1901).djvu/245

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

pierwsze ich kolonizacyjne zdobycze — zdobycze jeszcze ich drewnianej sochy — nie pługa, z którym o ileż dalej poszli! Nie posunęli oni jednak przez to granic politycznych swej mazowieckiej dzielnicy, jakby się można było spodziewać. Dopóki Polska stanowiła jedno państwo, albo przynajmniej dopóki dzielnice nie dobiły się tego znaczenia, które później miały, było to prawie wszystko jedno, dokąd jaka ziemia sięgała. I tu i tam panował przecież jeden król lub jeden książę, później stało się inaczej. Każda z większych dzielnic poczęła się wyodrębniać i miała swojego księcia jak wiemy. Dlaczego dzielnica mazowiecka, nie zajęła tych stron? To pozostanie dla nas ciemnem, niemniej fakt jest faktem, że nie zajęła. Już syn Krzywoustego, Henryk Sandomierski robi nadania za Wisłą, w okolicach Żelechowa i Łukowa, snać więc razem z małopolskim Sandomierzem i Lublinem wziął on w spadku i te strony.[1] Taki podział musiał się opierać na jakiejś starszej tradycyi. Może właśnie na kościelnej? I to być może. Biskupstwo krakowskie istniało już wówczas, kiedy Bolesław Krzywousty lub Władysław Herman zakładał katedrę w Płocku,[2] gdyby więc ziemia sieciechowska i łukowska nie były już należały do dyecezyi krakowskiej, byłby je był dostał biskup płocki, przynajmniej, takby się domyślać można, tembardziej że i część jego uposażenia na Mazowszu leżała. Ale dlaczego dyecezya krakowska zajęła właśnie te strony? Wyznaję, na to odpowiedzi nie mam. Ograniczani się też tylko na stwierdzeniu tego faktu i na postanowieniu pytania jedynie; tymczasem musi to wystarczyć.

Mówiliśmy już, że za Łukowem zaczynały się siedziby Jadźwingów i dzierżawy ruskie. Są to ówczesne granice szczepowe, a także granice polityczne — i coby nas nieco zdziwić mogło — również i kościelne. Wszystkie trzy spotykają się tutaj razem, tak, że jedna drugą niejako wyznacza i jednę za drugą wziąć można. Granica od Rusi szła dalej na południe i dochodziła prawie do źródeł Wieprza, nie wiele tylko zostawiając miejsca, ruskiemu osadnictwu. Są na to dowody, i to najpewniejsze, bo z ruskich kronik zaczerpnięte. I tak np. 1245 roku książęta ruscy wchodzą czterema drogami do Polski, ks. Daniel „wojuje Lacką ziemię" około Lublina, Wasilko około Białej w okolicach Lady i Dzwoli, a ich wojewodowie wojują koło Sanu i na Podgórzu;[3] w kilkanaście lat znowu później zapuszcza Ruś swoje zagony w okolicach Białej i w okolicach Lublina, Polacy zaś,

  1. Kodeks dypl. Polski, T. I, n. 3, rok 1155, Kodeks Małopolski, T. II, r. 1161, str. 8. oraz T. I. n. 12, str. 19 i T. III, n 636, r. 1333 oraz Kodeks dypl. Katedry krakowskiej T. I. n. 34, r. 1252. Uposażenie klasztoru sieciechowskiego.
  2. Wł. Abraham, Organizacya kościoła w Polsce do XII wieku, wydanie 2-gie, str. 100.
  3. Лѣтопис по Инатекому списку 1871, str. 529, r. 1245. Biała, Łada i Zwola leżą koło Goraja i Janowa na południowych krańcach ziemi lubelskiej. Jest tam i rzeczka Łada, dopływ Tanwi, wpadającej do Sanu; por. Liber Benef. II, str. 570: por. też Лонгиновъ. Червенскіе города str. 78. Sądzę, że Kronika wymienia San nie przy samym ujściu ale nieco opodal np. koło granicy austryackiej. Andrejewo, około którego wojowali Polacy, 1264 roku (Op. cit. str. 612) nie jest żadną Andrzejówką koło Biłgoraja ale Andrejewem koło Wereszczyna i Łączny. Por. Барсовъ, Оч.русск ист. Географіи. 2-gie wyd., str. 121. Wieś zaś Wojn, którą kronika również wspomina jest istotnie wieś Wogiń koło Parczewa.