północnym lecz wschodnim. Posuwamy się też wzdłuż granic archidyecezyi gnieźnieńskiej, a nie wrocławskiej jak dotąd.
Dawniej już zwrócono uwagę na ten ciekawy fakt, że archidyecezya wkracza — i to wkracza daleko w głąb, na terytoryum polityczne ziemi krakowskiej i sandomirskiej[1]. Późniejsze granice Małopolski od ziemi sieradzkiej, łęczyckiej i od Mazowsza stanowi rzeka Pilica, a tymczasem archidyecezya sięga daleko po za nią i obejmuje dzisiejsze Opoczyńskie, część północną Radomskiego — a nawet od zachodu najgórniejszy bieg Nidy, która jest czysto małopolską rzeką. Grody Skrzynno i Małogoszcz w r. 1136 należały do niej[2]. Do krakowskiej zaś należał cały kraj po średnią i dolną Radomierzę, a nawet dochodziła ona do Pilicy nieopodal jej ujścia. Jedno więc z dwojga, albo są to granice etnograficzne, i tych się trzyma archidyecezya i dyecezya krakowska, albo może są to granice polityczne tylko starsze? Ciekawem jest jak idzie granica etnograficzna, plemienna — czy ją archidyecezya przekracza, albo, co na jedno wychodzi — czy do niej dyecezya krakowska nie dochodzi? Otóż należy zaraz z góry powiedzieć: etnograficzną granicę przekracza archidyecezya właściwie tylko raz. Nad źródłami Nidy, koło starego grodu Małogoszczą i koło Chęcin mieszkają do dziś dnia Małopolanie i mieszkali niegdyś, to można powiedzieć na pewno[3], ale nie mieszkali oni koło Opoczna i Radomia — to także na pewno powiedzieć można. Dochodzą oni pod samo Skrzynno od zachodu i obejmują oba brzegi lłżanki, która do Wisły wpada[4], ale ich nie ma już koło Radomia, ani w międzyrzeczu Pilicy i Radomierzy, ani wreszcie na prawym jej brzegu[5], należy więc ostatecznie powiedzieć: dyecezya krakowska utraciła etnograficzne granice tylko nieopodal źródeł Nidy, wyszła zaś po za nie nawet, dochodząc do Radomierzy. Archidyecezya gnie-
- ↑ Wł. Abraham, Organizacya Kościoła w Polsce, wydanie 2-gie, str. 63. St. Łaguna, Pierwsze wieki kościoła polskiego. Kwartalnik historyczny, T. V, 1891, str. 557.
- ↑ Kodeks dypl. Wielkopolski, T. I, n. 3.
- ↑ Kolberg, Lud. serya 18. Kieleckie, str. 38. Ks. Siarkowski, Materyały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc, Zbiór wiadomości do antropologii krajowej, T. II. str. 213, 214. Strój kielecki sięga aż za Łopuszno, koło Małogoszcza. Por. też Kolberg, Lud. Radomskie, serya I, str. 48.
- ↑ Por. Jastrzębowski, Policzna, Wisła 1896, T. X, str. 225. Jeszcze w Policznie lud miał nosić sandomierskie sukmany, ale już w Jedlni siwe, por. X. Gacki, Jedlnia, str. 46.
- ↑ K. Potkański, Kraków przed Piastami, str. 5. Kolo Wielkiej Woli n. p. lud nie nosi już ciemnej sukmany sandomierskiej, lecz białą, którą nazwałbym może łęczycką, albo rawską: por. też K. Kozłowski, Mogiła pod Łęgonicami Kłosy 1871 p. 279 oraz Kolberg, Lud. Radomskie, str. 55. Z własnej obserwacyi powiedzieć mogę, że pod Srzynnem lud nosi sukmany to ciemne sandomierskie, to jasne mazurskie, te ostatnie nawet przeważają. Sądzę, że w tych okolicach właśnie miesza się ludność sandomierska z Mazurami i Sandomierzanami. Byłbym skłonny do przypuszczenia, że ostatni są późniejszymi przybyszami, bo z za gór przyszli. Wskazuje to cała historya osadnictwa tych stron, w którą tu bliżej wchodzić nie mogę. Powiem tylko, że w XIV, XV a i XVI nawet wieku rozpoczyna się silny ruch osadniczy na południowych stokach gór Świętokrzyskich i przechodzi na ich północne stoki słabo zaludnione. Granica ciemnych sukman sandomierskich idzie przez Szydłowiec, Wierzbice, ku Ciepielowowi i ku Wielgiemu ; pojawiają się tam one choć z rzadka.