się jej granice do przywileju z 1086 roku. Przypadek zaś tak zrządził, że te granice mniej więcej zgadzają się z granicami państwa Świętopełka i dawniejszej morawskiej dyecezyi. Na to przypuszczenie naprowadza i ten wzgląd między innemi, że są one tak pobieżne i bałamutne , za pobieżne jak na zapiskę, robią też wrażenie, że są robione „z pamięci"; jedynie pozostaje tylko kwestya: kto o nich mógł w Czechach wiedzieć to, co wiedział podówczas? Ale i na to znajdzie się odpowiedź. Nie zapominajmy, że Jaromir-Gebhard nim został biskupem, przebywał w Polsce jako wygnaniec od 1061 do 1067 roku, a więc całych lat sześć, i że musiał być w Krakowie na książęcym dworze.[1] Przez ten czas snadno zapoznał się ze stosunkami polskimi i stąd muszą pochodzić jego wiadomości, a raczej wiadomości tylekroć wzmiankowanego przywileju. Co więcej, jeżeli istotnie o Polskę tu chodziło, mógł Gebhard umyślnie teraz granice dyecezyi krakowskiej podsunąć i niemi „uzupełnić" niejako to, co wiedziano o granicach dyecezyi praskiej i morawskiej z X wieku. Co więcej, to go mogło na chwilę z bratem pojednać i to mogło być powodem, dla którego Wratysław zgodził się znowu odstąpić (co prawda na krótko) od swych dawniejszych zamiarów wznowienia oddzielnego morawskiego biskupstwa. Tak czy inaczej myślę, że w tym wypadku przyszło do zlania się tych dwóch historycznych faktów: dawnych uroszczeń biskupstwa praskiego i morawskiego, oraz granic dyecezyi krakowskiej, zrobiono to bądź umyślnie, bądź nie, bo ówczesnych ludzi niedokładność historyczna nie raziła wcale, nie robili oni bowiem umyślnych archeologicznych i historycznych poszukiwań. Dla wszystkich tych względów sądzę też, że należy przyjąć tę ostatnią hipotozę i ją uznać za najbliższą prawdy.
Nie łatwą było rzeczą udowodnić, że granice wschodnie biskupstwa praskiego z 1086 roku są granicami dyecezyi krakowskiej, i nie łatwo było je wydobyć z pod tylu i tak różnorodnych faktów, raz to jednak uczyniwszy należy je teraz zużytkować i na nich oprzeć dalsze badania. Granice owe tak się nam przedstawiają: stąd, t. j. od od granic Milżan, mówi przywilej, biskupstwo praskie ma te rzeki jako granice: Bug i Styr z grodem Krakowem i ziemią (provincia), której miano jest Wag i z wszystkim krajem, należnym do przerzeczonego grodu, który się zwie Kraków. Stąd dyecezya, przybrawszy granice Węgrów rozpościera się aż do gór, które zowią Tatry. Od południa zaś wzwyż wymieniona dyecezya, dodawszy sobie Morawy, do rzeki Wag przypada i do puszczy zwanej Muore i ciągnie się wierzchowiną tych gór, które są granicą Bawaryi.[2] Widać odrazu na
- ↑ Kosmas II, § 18.
- ↑ Kosmas 11 § 37. Inde ad orientem hos fluvios habet terminos: Bug scilitet et Ztir cum Cracoua civitate provinciaque cui Wag nomen est, cum omnibus regionibus ad predictam urbem pertinentibus, que Cracova est. Inde Ungarorum limitibus additis usque ad montes, quibus nomen est Tritri dilatata procedit (parochia pragensis). Deinde in ea parte que meridiem respicit, addita regione Moravia usque ad fluvium cui nomen est Wag, et ad mediam silvam, cui nomen est Muore et eiusdem montis eadem parochia tendit, qua Bavaria liminatur.