wie króla czeskiego, nie przeszedłby Polak, a wtedy wszystkie prawa kamery przepadną zupełnie, tak jak przepadają wszędzie gdzieindziej w królestwie polskiem, gdzie Niemcy władają „spiritualiter et temporaliter". Radzi także wszelkiemi siłami nie dopuścić, by król czeski miał jakimkolwiek tytułem od biskupa i kapituły wrocławskiej objąć w posiadanie Milicz, bo panowanie nad tym najsilniejszym grodem stanowiącym klucz do tej części Polski pociągnęłoby za sobą opanowanie kasztelanii sąsiednich, sprowadziłoby zupełny upadek praw kamery i byłoby szkodą wielką i niepowetowaną dla oddanego papieżowi króla polskiego.
Uzyskawszy w procesie z Krzyżakami w kuryi prowadzonym zasądzenie ich na 30.600 grzywien darowuje z tej sumy niepobraną resztę t. j. 15 tysięcy kamerze papieskiej; samemu wydobycie ich przychodziło z trudnością, w sprawie tej popaliły się bowiem dokumenty, nuncyusz pragnie przeprowadzać pospiesznie dowód przez świadków w podeszłym wieku będących[1].
Nie szczędzą też papieże królowi słów pochwały i zachęty[2]. W chwili rozpoczętej przeciw Tatarom i Litwinom akcyi o Ruś odwołuje się natomiast Kazimierz do papieskiej pomocy i uzyskuje[3] polecenie oddania mu na ten cel dziesięcin z dochodów duchownych z dyecezyi gnieźnieńskiej, krakowskiej, poznańskiej, kujawskiej, płockiej, lubuskiej i kamińskiej; w obu ostatnich wykonanie natrafiało na trudności i papież popiera tutaj polityczne polskie aspiracye powierzając arcybiskupowi gnieźnieńskiemu[4] wydobywanie papieskich danin, a chociaż wobec burzy politycznej
wywołanej przez to w dyecezyi kamińskiej musiał się cofnąć[5], tłumacząc, że uważał te strony za należące do królestwa polskiego, można na podstawie powyżej przytoczonych danych przyjąć, że łączność interesów polskich i papieskich tutaj nie była przypadkową. Zapewne dla uniknięcia takich kolizyi późniejszo papieskie pisma w podobnej sprawie stylizowane są ostrożniej do arcybiskupa i biskupów królestwa polskiego bez szczegółowego ich wymieniania[6].
Operacye skarbowe kamery dawały powód do całego szeregu
interesów bankierskich np. do asygnat na domy handlowe w Flandryi[7], o jakie proszą kupcy krakowscy, bo tam mają stosunki bezpośrednie; działo się zatem, że najczęściej pieniądze z Polski asygnowano do Bruges, a dopiero stamtąd do Awinionu. Fundusze kamery stają się też niejednokrotnie źródłem pożyczek dla króla, a pertraktacye o pozwolenie na taką pożyczkę,
o zwłoki w ich zwrocie lub o jakieś ulgi czynią także stosunki żywszymi.
Nuncyatura wspomnianego Arnolda do la Caucina wypełnia od r. 1344 całe panowanie Kazimierza W.; przeżył on króla nie o wiele i umarł na stanowisku[8]. Odpowiadał widocznie powierzonemu sobie zadaniu skoro przetrwał lat tyle przy kilkakrotnej zmianie papieży, spełniając równocześ-