Strona:Respha.pdf/99

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Boską, tą, do której w jakimś pełnym bzu i innego pachnącego kwiecia kościołku, w majowy, przedwieczerz, śpiewano: „Dobranoc, przeczysta lilija...“ Zaprawdę, nie wiem, jak ona się zwie, ale wiem, że jest, że jest dobra — i że nie może być większego szczęścia, niż ostatniem tchnieniem przylgnąć do jej szaty i ulecieć z dobrą Istotą, która pieści nawet kamienie...